OSBRiDGE, sieci bezprzewodowe 5 GHz 2,4 GHz - WINet Kalisz

Cud mniemany, czyli internet hula po całej Polsce

Źródło: Gazeta
2009.02.16

Warto przeczytać !!!

Przez biurokratyczną pomyłkę zablokowane są miliony euro unijnych dotacji na rozwój sieci w kraju. Bo z map MSWiA wynika, że internet jest praktycznie w całej Polsce.

- Aż przyklęknąłem, jak przeczytałem odpowiedź z ministerstwa -mówi "Gazecie" Andrzej Banach, właściciel spółki Net-Komp z podlaskiego Kolna. Gdy w grudniu 2008 r. rozpoczął się nabór wniosków o unijne dotacje, Banach złożył projekt -chciał pokryć siecią cały powiat, dociągając internet do 64 miejscowości i wiosek.
Pieniądze z unijnego programu, w sumie 200 mln euro, są przeznaczone na walkę z wykluczeniem cyfrowym, czyli zapóźnieniem cywilizacyjnym wynikającym z braku dostępu do nowoczesnych technologii.

Dzięki nim lokalni operatorzy mieliby za co inwestować na mało opłacalnych terenach i mogliby dostarczyć mieszkańcom szybki - jak na polskie warunki - internet o prędkości 2 Mb/s.

Podstawowy wymóg: inwestycje muszą obejmować miejsca, w których sieci nie ma.

Banach wyliczył, że dzięki dotacji po roku zacznie zarabiać. I wtedy przyszła odpowiedź: "Z przykrością informuję, że do objęcia dofinansowaniem (...) nie kwalifikuje się żadna z wymienionych miejscowości".

Z map, którymi posługuje się MSWiA przy ocenie wniosków, wynikało, że w każdej wymienionej przez Banacha miejscowości dostęp do internetu jest.

- Ja przecież dobrze znam te wsie. W wielu z nich ledwie działa GPRS [najwolniejszy przesył danych w sieciach komórkowych], w niektórych ludzie nawet stacjonarnego telefonu nie mają - twierdzi przedsiębiorca. Na mapach dobrze wypadła też Wielkopolska. Znajomy operator napisał Banachowi: „W urzędzie marszałkowskim usłyszeliśmy, że raczej nie mamy szans na środki, bo u nas »wszystko jest i w ogóle «”. Machnął ręką i nie złożył nawet wniosku.

Podobnie w Małopolsce -choć urząd marszałkowski od dawna powtarzał, że zagrożonych wykluczeniem cyfrowym jest ponad 300 tys. gospodarstw domowych, na mapie ponad 90 proc. województwa jest w zasięgu szybkiego internetu.

To ewenement w światowej skali.

Tymczasem w każdym możliwym rankingu dostępu do szybkiego internetu Polska wlecze się w ogonie. -200 mln euro -wzdycha Daniel Kulesza, właściciel pomorskiego operatora Netlog. - Z takimi dotacjami szybko zlikwidowalibyśmy wykluczenie cyfrowe na wielu terenach Polski - zapewnia. Gdyby nie mapy. Które - o ironio - powstały, by operatorzy internetowi nie oszukali urzędników, wnioskując o dotacje do rentownych projektów.

Jak udało się uzyskać tak fantastyczne wyniki w dostępie do internetu?

MSWiA tłumaczy, że chciało zaoszczędzić. I wzięło dane z map zrobionych przez spółkę ITTI na potrzeby znacznie większych projektów - szerokopasmowych sieci regionalnych. Tam drobne nieścisłości były mniej zauważalne, w skali mikro -wyszły od razu. - Zbierając dane, przyjęto z góry, że z każdego nadajnika mamy taki sam zasięg -wyjaśnia Łukasz Jop z iNet Group ze Śląska. Przez to nawet tam, gdzie operator z trudem sięgał z internetem na 2 km, i to tylko w jedną stronę, na mapie powstawało kółko o promieniu 8 km. - Nikt nie uwzględniał, czy obok jest pagórek albo las, który zasłania nadajnik. Zupełnie jakby nagle Polska stała się całkiem płaska - ironizuje Jop.

Nawet dane dużych operatorów -o czym w zeszłym tygodniu "Gazecie" opowiadała Anna Streżyńska, szefowa UKE - są zwykle podkoloryzowane. -W końcu każdy chce się jak najlepiej zaprezentować. Np. operator zaznacza: w tym miejscu mam zasięg. Ale potem okazuje się, że jego maszt został zasłonięty przez budynek i sygnał nie wszędzie dociera - mówiła.

MSWiA problem zna -wspominała o nim też niedawno "Gazeta Prawna". Wioletta Paprocka, rzecznik resortu, zapewnia, że ministerstwo prowadzi "intensywne konsultacje". I pracuje nad zmianą weryfikacji projektów, być może nawet zrezygnuje z map. Ale dopiero od czerwca.

Dlaczego? - Nie można zmienić zasad w trakcie trwania naboru wniosków - tłumaczą w resorcie.

MSWiA już w ubiegłym roku przesunęło start projektu z maja na grudzień. - Byłem przekonany, że w listopadzie będę z koparką na budowie - mówi Michał Matuszewski z Gryfic. Na początku 2008 r. otrzymał promesę kredytową, ale w styczniu wygasła. Tymczasem kryzys zaostrzył politykę kredytową w bankach, a w woj. zachodniopomorskim

nabór nawet się nie zaczął. Szczęście w nieszczęściu, że po wpadce z mapami MSWiA wnioski mają być sprawdzane na bieżąco i nie na biurku warszawskiego urzędnika, ale w konkretnej gminie.

Łącznie do końca stycznia firmy zgłosiły inwestycje warte ponad 9 mln zł. MSWiA nie odpowiedziało nam jednak, ile wniosków odrzucono. -A niedawno czytałem w jednej z gazet, że małe firmy nie potrafią wykorzystać przyznanych funduszy -mówi Kulesza.